poniedziałek, 25 czerwca 2012

Wieczorny czillaucik

Około 18 na spontanie ziomek do mnie wpadł i wyciągnął mnie z domu na piwko. Generalnie nie byłem na to dziś nastawiony ale chyba w środku były skryte chęci. Kiedy wpadł, potrzebowałem 5 minut, żeby już być w drodze. Namawiać nie musiał mnie wcale. Grany dziś był już nie pierwszy raz boski Shandy i na pewno nie ostatni. Przyczillowaliśmy sobie bez przypału na jednej z miejscówek. Dzięki takim wieczorom uświadamiam sobie, że przede mną 2 miesiące beztroskich wakacji. Wróciłem przed chwilką naładowany po brzegi pozytywnymi emocjami.



Dodam jeszcze tylko, że zakupiłem centkowaną nerkę i wydaje mi się, że dobrze zrobiłem. Gdybym jej nie kupił, jestem pewien, że nie dawałaby mi spokoju, a tak nie mogę się doczekać, aż zobaczę kuriera pod bramką ! :)

1 komentarz: